HISTORIA STEPOWANIA 

 

Polska. Wyjątkowo mroźny, wczesny styczniowy poranek. Szarość miasta jeszcze drzemie pod grubą pierzyną wciąż pruszącego bieluteńkiego śniegu. Krajobraz iście świąteczny, choć Trzech Króli już dawno za pasem, nagle zakłóca ciemna sylwetka brodzącego w bieli po łydki człowieka. Porusza się on dość chaotycznie, niezmiennie korygując swój orbitalny kurs, ale zmierza w konkretnym kierunku. Walka nie tylko ze złogami śniegu ale i z grawitacją jest o tyle zaciekła, że od upragnionego sklepu 24h dzieli go niecałe sto metrów. Wreszcie, z czołem zroszonym powoli zamarzającym potem dociera na miejsce. Chwyta za klamkę. Zamknięte. “ZARAZ WRACAM” widnieje za szybą napis sklecony na kawałku kartonu. Jest zimno. Odwracając się tyłem do wejścia zaczyna niecierpliwie przestępować z jednej nogi na drugą. To mocniej i szybciej kiedy wiatr zawieje, to słabiej kiedy stopy poczują choć odrobinę upragnionego ciepła. Na ulicy nie widać nikogo, ale niesie się po niej odgłos cichych przytłumionych tompnięć. To Pan Marian. Właśnie odkrył stepowanie.

 

Historia Tap Dance nie jest jednak tak krótka i prosta, a Pan Marian choć faktycznie na swój sposób odkrył stepowanie, nie był Kolumbem w tej dziedzinie. Korzenie stepowania sięgają dużo dalej w przeszłość, a sama jego forma kształtowała się i przechodziło transformacje na przestrzeni setek, a nawet tysięcy lat. Mało tego wciąż się zmienia! Spróbujemy zatem cofnąć się najdalej jak to tylko możliwe, posiłkując się udokumentowanymi informacjami, aby odkryć kto, jak i dlaczego wpadł na pomysł tanecznego wystukiwania rytmów stopami. Czy był to ów mityczny Stukan, który jak głoszą podania pojawił się znikąd, aby przekazać ludzkości ową wiedzę tajemną, a następnie zniknął na zawsze. Czy był to obuty w drewniane chodaki anglik, który właśnie w ten sposób starał się rozgrzać podczas długich i chłodnych dni pracy w nieogrzewanym młynie. Czy może szaman jednego z afrykańskich plemion, który w czasie nieustępującej suszy właśnie w ten sposób przebłagał bogów i przywołał deszcz, a gdy wieść się rozeszła, wszyscy co rychlej zaczęli tupać. Czy może stepowanie odkrył ktoś zupełnie inny. Cóż, lepiej usiądź wygodnie bo przed nami długa podróż… choć dla tych mniej cierpliwych jest również krótsza wersja 😉

ODC.1 WCZESNA HISTORIA STEPOWANIA

Cofając się w czasie podczas badania niezwykle długich, rozległych i poskręcanych korzeni stepowania, pierwszym odkryciem na jakie trafimy będzie to, że musimy się naprawdę porządnie cofnąć. Daleko w przeszłość, aż do początków cywilizacji i pierwszych tańców rytualnych. Po drodze trafimy na poszlaki wskazujące, że kolebka stepowania to nie tylko (choć jednak w głównym stopniu) Anglia, Irlandia i Afryka. W poszukiwaniu innych wpływów odwiedzimy również Daleki Wschód, Indie, Hiszpanię, Niemcy, Karaiby oraz oczywiście Amerykę…

Wersja krótka…

Mówiąc krótko, główny korzeń stepowania stanowi ewoluujące na przestrzeni czasów połączenie różnych elementów tanecznych wchodzących w skład zachodnio-afrykańskich tańców plemiennych, solowego Stepu Irlandzkiego oraz angielskiego tańca o nazwie Clog. Irlandzki Step wykonywany był w butach z twardą podeszwą i łączył w sobie zawiłe ruchu nóg i szybką pracę stóp. Angielski Clog tańczony był w drewnianych chodakach, które pozwalały na mocne akcentowanie rytmu wybijanego przez stopy. Oba tańce ograniczały do minimum pracę górnej części ciała. Jeśli chodzi natomiast o Afrykańskie świeckie i religijne tańce, były one oparte głównie na improwizacji, wykorzystującej ślizgi, powłóczenie nogami, szuranie, człapanie oraz dzikie ruchy górnej części ciała. Po połączeniu tych trzech styli – dwóch bliźniaczych form europejskej pracy stóp i niesformalizowanej Afrykańskej mieszanki wolności ruchu i rytmu, powstaje hybryda. Dziś nazywamy ją tap-dance, czyli stepowaniem.

Tak wygląda krótka i dość ogólnikowa wersja historii stepowania, specjalnie dla tych mniej cierpliwych. Dociekliwych zachęcam aby nie przerywali śledztwa. Watsonie ruszajmy! Kierunek – Irlandia, czas – cóż, na początek cofnijmy się do VI w. p.n.e.

ODC.2  IRLANDZKIE WPŁYWY NA STEPOWANIE

 Wehikuł czasu wysadził nas gdzieś w lesie. Jeśli wierzyć odczytom powinniśmy być w Irlandii około VI w. p.n.e, gdzieś w pobliżu celtyckiej osady. Tylko tak jakby żadnego człowieka ani widu, ani słychu… wszędzie jedynie chaszcze, paprocie, i wielkie porośnięte zielonym mchem drzewa. Zaczynało świtać. Ruszyliśmy niepewnie w dzicz wypatrując w porannej szarówce korzeni stepowania. Rozmyślając w między czasie, czy aby na pewno uda nam się znaleźć potem drogę powrotną… nagle zamarliśmy. Wśród odgłosów budzącego się do życia lasu usłyszeliśmy coś jeszcze. Jakby połączenie dźwięków przytłumionego rogu, trąbki, dzwonków, piszczałek, dudnienia.. i kto wie czego jeszcze. To musiało być to!  Szybko skorygowaliśmy kierunek marszu i gdy tylko pokonaliśmy niewielkie wzgórze, naszym oczom ukazała się niesamowita scena. Wśród promieni wschodzącego słońca, wśród pni sędziwych drzew, zebrani w wielki krąg tańczyli Celtowie. “Tak wyglądały początki stepowania…” – westchnęła nagle z rozrzewnieniem Wszystko Wiedząca Stepówka.

Zaczęło się od rytuałów…

Jak w przypadku większości tańców folkowych, tak i celtyckie formy taneczne początek swój miały w obrzędach religijnych. Tam też znajdują się prapoczątki stepowania – nie tylko tego amerykańskiego, ale także irlandzkiego. Wyznając jedno z najstarszych wierzeń – kult drzew, Celtowie tańczyli zwykle w kręgach wokół nich. Zgodnie z ruchem wskazówek zegara w czasie celebry, przeciwnie podczas lamentów i żałoby. Krążąc co jakiś czas się zatrzymywali, aby w miejscu, szybkimi ruchami stóp wytupać swe intencje. Owe wytupywane ruchy stóp miały być podstawą przyszłych form stepowania. Ruchu te niemal w niezmienionej formie można zobaczyć dziś w stepie irlandzkim, natomiast ich zmodyfikowaną formę po licznych fuzjach i przemianach w stepie amerykańskim.

Przez popularne form tańca …

Z czasem rytuał stał się tańcem folkowym, taniec folkowy wariacją na temat tańca folkowego i tak dalej… zgłębiając irlandzkie wpływy na stepowania po amerykańsku, nie można zapomnieć  właśnie o owych popularnych formach tańca. Z pośród wszystkich najbardziej lubianych w irlandii – jig’a, reel’a i hornpipe’a to właśnie jig jest najstarszy.

Pierwsze wzmianki na temat tego tańca pojawiają się w XVI wiecznej Anglii. Stamtąd rozprzestrzenił się on na inne kraje w tym Szkocję i Irlandię, gdzie zaadaptował się do tego stopnia, że dziś kojarzony jest głównie właśnie z nimi. Początkowo tańczyło się go na wsiach pod gołym niebem. Schematy kroków i ich charakter narzucał muzyk – najczęściej skrzypek, który akompaniował tancerzom. Z czasem i wyższe klasy społeczne zainteresowały się tym tańcem, wprowadzając na salony i zmieniając jego tradycyjne formy, aby dopasować go do prostokątnych wnętrz dworków.

Jig’a szczególnie spopularyzował William Kemp. Aktor znany z tego że kończył nim każdy swój występ. Warto wspomnieć także o jego dziewięciodniowym (naprawdę 23 dniowy, ale co najmniej dziewięć z nich przetańczył) maratonie tanecznym z Londynu do Norwich podczas którego nie stronił od niewielkich skandali zapewniających mu dodatkowy rozgłos. W swojej książce wspomina na przykład, że gdy dotarł już do Norwich, przywitał go wielki tłum, a on kiedy już miał kończyć swój popis wykonując ostatni skok zahaczył o spódnicę pewnej damy całkowicie ją zrywając. Nie ma więc co się dziwić, że na jego cześć powstał nawet utwór muzyczny “Kemp’s Jiggie”. Bo trzeba dodać, że jig to nie tylko taniec ale także muzyka, do której często przyporządkowywano określone układy kroków, a także nazywano na cześć miejsc lub sławnych osobowości.

Wyprostowana i praktycznie nieruchoma sylwetka. Ręce trzymane blisko boków lub oparte na biodrach. Nogi i stopy wykonujące skomplikowane ruchy wydając przy tym dźwięki zarówno obcasem jak i nosem buta. Tak wygląda krótka charakterystyka jig’a.

Już w 1650 roku powstały pierwsze książki i poradniki na jego temat. Zaczęto systematyzować wiedzę. Konkretne kroki były nazywane – zwykle nazwami melodii do których się je tańczyło. Taniec stawał się bardziej przystępny i dostępny. Szczególnie dzięki pojawieniu się podróżujących mistrzów – nauczycieli, którzy wywarli bodaj największy wpływ na taniec w Irlandii.

W dobie największego zapotrzebowania na naukę tańca, każdy z mistrzów posiadał wyznaczone terytorium na którym nauczał, a którego mieszkańcy zapewniali oprócz gaży także wikt i opierunek. Granice owych terytoriów były ściśle przestrzegane, a każde obejmowało około 26 kilometrów kwadratowych, na których co sześć tygodni następowała rotacja nauczyciela. Choć każdy nauczyciel miał gdzie i kogo uczyć, nie znaczyło to wcale, że nie rywalizowali oni między sobą o splendor i uznanie wśród ewentualnych przyszłych kursantów. Normą było, że podczas większych zgromadzeń z okazji targów, jarmarków czy różnych innych świąt, mistrzowie spotykali się aby dać pokaz swoich umiejętności, lub zmierzyć się między sobą. Owe wyzwania nazywane były “challenge”. Nimi rozwiązywano wszelkie wątpliwości, spory o terytoria, oraz tworzono hierarchię wedle której nauczyciele byli opłacani.

Poziom mistrza można było również określić kilkoma innymi sposobami… otóż, jako, że scenami tanecznymi były zwykle blaty stołów, drzwi, czy pokrywy beczek – tym lepszy był tancerz im mniejsza powierzchnia na której tańczył. Często namydlana by zwiększyć aplauz widowni. Uważano że dobry mistrz tańca potrzebował jedynie sześciu cali (~35 cm) kwadratowych do tańca. Natomiast największym respektem cieszyli się tancerze potrafiący zatańczyć na…  talerzu.

Drugim ważnym elementem świadczącym o poziomie nauczyciela była ilość dźwięków jakie potrafił zagrać w ciągu sekundy. Z czasem, kiedy sztuka jiga się rozwinęła mówiono, że dobry tancerz powinien zatańczyć co najmniej piętnaście dźwięków na sekundę! Liczby robią wrażenie. Jak jednak nauczyć tak trudnej sztuki ludzi, którzy w ten czas nie znając pojęcia lewa i prawa noga przywiązywali sobie do jednej słomę, do drugiej siano… aby w ten sposób odróżnić jedną od drugiej? To wie chyba tylko Wszystkowiedząca Stepówka.

Jak to natomiast się stało, że jig zawędrował aż do Stanów gdzie w efekcie fuzji i przemian zamienił się w tap-dance? W latach czterdziestych dziewiętnastego wieku w Irlandii miał miejsce Wielki Głód spowodowany zarazą ziemniaka będącego podstawą żywieniową tego kraju. W wyniku tego zginęło niemal 20% populacji Irlandii, a około 2 mln ludzi wyemigrowało udając się między innymi do Stanów Zjednoczonych. W tym także mistrzowie tańca, którzy osiedlając się przeważnie w Nowym Jorku, tam też rozpoczęli organizować swoje zajęcia. W ten sposób taniec irlandzki stał się głównym i bodaj najważniejszym komponentem w kreacji Amerykańskiego tap-dance, który już wkrótce miał się wypełnić nowymi elementami…

… ale to już inna historia – dodała gdy odnaleźliśmy wreszcie w gąszczu nasz wehikuł czasu Wszystko Wiedząca Stepówka. Kierunek Afryka!

Ruszamy w kierunku Afryki! Na miejscu będziemy za…

Autor: Dariusz Dudzik